piątek, 19 lipca 2013

Don't tell me that fame and money change, bacuse it isn't - twenty-three

Hałas.
Krzyk.

Ból.
Krew.
Morderstwo.

Cała spocona i roztrzęsiona obudziłam się o 6 rano. Znów miałam koszmary. Historia lubi się powtarzać jak to powiada moja mama. Miałam już takie koszmary kilka razy. Po tragicznym, śmiertelnym wypadku dziadka, po tym, gdy byłam świadkiem jak pod kołami pociągu ginie mój dobry znajomy ze szkoły i w dniu, gdy zobaczyłam, że Angela, moja dobra kumpela była katowana przez ojca. Zawsze, kiedy komuś z mojego otoczenia było źle miałam koszmary. I to nie takie byle jakie koszmary. Za każdym razem był to ten sam człowiek. Zabijał całą moją rodzinę, wszystkich, na których mi zależało, a mnie zostawiał na końcu. Kiedy skończył swą rzeź na mych najbliższych szeptał mi do ucha "Ciebie oszczędzę. Będziesz cierpiała w samotności, aż w końcu sama się zabijesz, a ja będę na to patrzył z przyjemnością". Każdy sen był taki sam. W każdym najpierw ginęli moi rodzice, później przyjaciele, a na końcu osoba, która ostatnio cierpiała. Tym razem tą ostatnią osobą był Nathan. Przez to, że przyłapałam jego ojca na biciu dziecka sny powróciły. Niezdarnie przewróciłam się na drugi bok próbując znów zasnąć, jednak nie przyniosło to żadnego rezultatu. Kiedy poczułam, że z oczu zaczynają mi lecieć łzy powoli wstałam zapalając po drodze lampkę i udałam się do łazienki. Kiedy tylko zamknęłam drzwi pomieszczenia osunęłam się po ścianie i zaczęłam cicho łkać. Nie radziłam sobie. Nie potrafiłam przemóc strachu przed tym, że zaraz zobaczę mężczyznę z moich koszmarów. Ta niepewność jak długo one potrwają była nie do zniesienia.

Kiedy moje emocje trochę opadły podniosłam się i podeszłam do lustra. Wyglądałam okropnie. Twarz miałam spuchniętą, oczy czerwone od płaczu, a włosy potargane na wszystkie strony. Pewnie musiałam płakać przez sen, ale tego nie czułam. Postanowiłam doprowadzić się do jako takiego porządku, żeby ludzie w szpitalu nie dostali ataku paniki kiedy mnie zobaczą. Umyłam twarz ciepłą wodą, która trochę uspokoiła moje czarne myśli, a następnie nałożyłam na twarz pierwszy lepszy krem wyciągnięty z szafki. Miałam nadzieję, że do rana mój stan choć trochę się poprawi. Rozczesałam jeszcze włosy, spięłam je w małego koczka na czubku głowy i wróciłam do sypialnie. Wiedziałam, że nie mam szans na zaśnięcie, więc wzięłam się za czytanie książki. Mimo, że byłam już nieco spokojniejsza nie potrafiłam się skupić na lekturze. W głowie wciąż miałam obraz mężczyzny, który bez żadnego obrzydzenia zabija bliskich mi ludzi. Przez moje głupie wyobrażenia męczyłam tylko oczy, które marzyły wręcz o oderwaniu się od książki. Odłożyłam ją więc na półkę i siedziałam tępo wpatrując się w sufit. Zgasiłam lampkę, nie chcąc obudzić Zayna i mając nadzieję, że zasnę, jednak tak się nie stało. Siedziałam na łóżku z 15 minut nie wiedząc co zrobić z moimi myślami, kiedy w końcu postanowiłam znów zabrać się za lekturę. Może nie skupiałam się na niej, ale choć trochę zabijała nudę. W końcu po długich próbach przeczytania jednej strony mój umysł zrelaksował się na tyle, że mogłam spokojnie przeczytać resztę rozdziału. Niestety mój spokój nie trwał długo. Kiedy na chwilę oderwałam wzrok od kartki, jak to miałam w zwyczaju, na ścianie zobaczyłam przerażający widok. Ukazał mi się stary, zaniedbany pokój ze zniszczonymi tapetami, małym łóżkiem i oknem, zasłoniętym firanami, przez które wpadała mała ilość światła. Nad łóżkiem wisiała dziewczynka. Nie była na niczym przywiązana, na niczym nie stała. Wyglądało to tak, jakby latała. Twarz miała zakrytą czarnymi, gęstymi włosami, a na sobie miała jedynie krótką, białą sukienkę.

Strach sparaliżował całe moje ciało. Nie mogłam nawet krzyknąć, żeby obudzić Zayna. Nie mogłam zrobić nic. Siedziałam tylko i wpatrywałam się jak ta dziewczynka bezwiednie wisi przy suficie. Zamknęłam oczy mając nadzieję, że kiedy je otworzę mój pokój będzie wyglądał normalnie. I tak też było. W ciągu kilku sekund cała straszna sceneria znikła z mojej ściany. Szybko wstałam z łóżka i wręcz pobiegłam na dół. Musiałam napić się mleka. Pamiętam, że zawsze po tych koszmarach mama dawała mi je i zawsze mi pomagało. Tym razem też tak miało być. Powoli zeszłam na dół zapalając po drodze wszystkie możliwe światła. Kiedy zapaliłam światło w kuchni za oknem coś jakby się poruszyło. Myślałam, że to kot, który po prostu siedział na parapecie i wystraszył się światła. Ruszyłam więc w stronę lodówki i już miałam ją otwierać, kiedy poczułam zimne powietrze na mojej skórze, a po chwili usłyszałam ten sam przerażający głos "Witaj maleńka". Nie ruszyłam się z miejsca dopóki z szyi nie znikło zimne powietrze, które zostało zastąpione normalnym, ciepłym. Wtedy zaczęłam krzyczeć jak najgłośniej się da. Wołałam Zayna, jednak ten nie przychodził. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. W przypływie adrenaliny podbiegłam do okna i wyskoczyłam z niego. Czułam, że spadam, ale nagle coś łapie mnie za rękę.

~~~~~~~~

-Laura! Laura obudź się! Laura proszę Cię obudź się!- słyszałam czyjś głos, który na mnie krzyczał i czułam dotyk ciepłej ręki szarpiącej moje ramię. Próbowałam otworzyć oczy, ale miałam wrażenie, że są one przyklejone na klej. Nie miałam pojęcia co się ze mną dzieję.
-Laura no dalej, obudź się- rozpoznałam rozpacz w głosie, który wciąż krzyczał. Wiedziałam też, że to był głos Zayna. Z trudem udało mi się otworzyć oczy. Nade mną stał klęczał przerażony chłopak, który puścił mnie dopiero gdy usiadłam na łóżku. 

-Zayn? Co się stało? Dlaczego mnie obudziłeś? Dlaczego krzyczałeś?- chciałam znać jak najszybciej odpowiedź, która wyrzuciłaby z mojej głowy najczarniejszy scenariusz sprzed roku. 

-Spałaś spokojnie i nagle zaczęłaś się rzucać na łóżku i okropnie krzyczeć. Wołałaś najpierw mnie, potem twoją mamę, a na końcu krzyczałaś, że nie ktoś za Cię zostawić w spokoju, że nie chcesz już tak dłużej. Laura, czy Tobie znów się śniło to, co kiedyś? 

-Ja nie wiem. Nie pamiętam. Pamiętam tylko, że skądś spadałam i nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę. To musiałeś być ty. I wtedy się obudziłam- wytłumaczyłam chłopakowi, który widać uwierzył w moją wersję wydarzeń. 

-Pamiętam ostatni raz Laura. Zachowywałam się tak samo. Jeśli jutro znów Ci się to przyśni będziemy wiedzieli, że koszmary wróciły, ale będziemy też mogli im jakoś zaradzić. Pomogę Ci, choćbym miał nie spać przez cały miesiąc. Nie zostawię Cię z tym samej- chłopak wiedział jakie okropne są moje sny. Jaka nieobliczalna potrafię być wtedy. Kiedyś, gdy byłam sama podczas jednej z tych nocy rozbiłam mamie połowę porcelanowej zastawy kalecząc sobie przy tym ręce. Początki snów zawsze były takie same, tylko końcówki inne. Wiedziałam, że jeśli zostanę sama może się to źle skończyć. Wiedziałam jednak też, że Zayn mi pomoże pokonać najgorsze. 

-Zayn, pójdziesz ze mną na dół? Sama się boję- Malik kiwnął głową, wstał z łóżka ciągnąć mnie za sobą i powoli razem zeszliśmy do kuchni. Na dworze już świtało, więc bałam się trochę mniej, jednak wciąż nie mogłam opanować drżenia mojego ciała, które towarzyszyło mi od chwili, kiedy się obudziłam. Wyciągnęłam z szafki sok pomarańczowy, nalałam trochę do szklanki i usiadłam na blacie przyglądając się jak chłopak patrzy przez okno. Widać było, że intensywnie nad czymś myślał. Nie chciałam mu przeszkadzać dlatego czekałam aż sam się odezwie. Zrobił to po chwili. 

-Od poniedziałku znów mam wrócić w trasę- powiedział wciąż wpatrując się w obraz za oknem. Z mojego gardła wyrwało się ciche oh. Schyliłam głowę w dół próbując wyobrazić sobie jak będzie wyglądało moje życie bez niego. 

-Myślałem nad tym, żeby pogadać z chłopakami i odwołać resztę trasy, a jeśli się nie zgodzą, co jest pewne na dziewięćdziesiąt procent, zawiesić swoją karierę na przynajmniej pół roku. Chcę trochę od tego wszystkiego odpocząć. Nie wiem jak długo wytrzymam bez nich, bez koncertowania, bez fanów, ale wiem, że nie wytrzymam długo bez Ciebie. A w dodatku teraz ta cała sprawa z Nathanem. Nie chcę Was opuszczać. Naprawdę pokochałem tego dzieciaka- nie odpowiedziałam nic. Zeskoczyłam z blatu i przytuliłam chłopaka od tyłu. Ten wziął mnie za ręce i odwrócił się patrząc mi w oczy. 

-Zayn, nie musisz tego robić. Dobrze wiem, jak ważne jest dla Ciebie śpiewanie. Przecież to twoje marzenie, a zawsze powtarzałeś, że marzeń nie można tak po prostu porzucać. Nie martw się o mnie. Poradzę sobie, jestem już duża. Wytrzymałam dwa lata bez żadnej wiadomości od Ciebie to wytrzymam te trochę, gdy będziemy rozmawiali codziennie. A o Nathana się nie martw. Ja się nim zajmę. Poza tym mam jeszcze Alicję i moją mamę. Poradzimy sobie. 

-Sam już nie wiem co robić- spojrzał na mnie ze smutkiem i zmieszaniem w oczach. Stanęłam na palcach i pocałowałam go delikatnie w usta wypowiadając przy tym słowa "prawdziwa miłość przetrwa każdą rozłąkę".




Witajcie. Szczerze to już sama nie wiem co mam powiedzieć. Kolejny raz Was przepraszać, obiecywać i później znów nie dotrzymywać obietnicy? Jaki jest w tym wszystkim sens? Znów Was zawiodę, znów wielu z Was odejdzie. Szczerze to nie wiem czy jest wgl. sens pisać całe to opowiadanie. Pewnie już nawet nikt to nie czyta. Nie wiem po co to robię. Chyba tylko, żeby się ośmieszyć. No nie ważne. Jeśli jednak ktoś to jeszcze czyta to liczę na komentarz z jego strony. Do następnego. ily

16 komentarzy:

  1. Na początku jak doszła do mnie wiadomość o nowym rozdziale tutaj, nie mogłam sobie przypomnieć jakie to opowiadanie lecz przeczytałam kilka zdań i przypomniałam sobie wszystko.. Szkoda że dodajesz nowe rozdziały tak żadko... :"((( notka jest bardzo fajna, super opisałaś koszmar Laury ! Dodawaj rozdziały dla mnie ! Czekam na następny ;* @szustynkaAa

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja czekam z niecierpliwoscia , na nastepny <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Proszę nie zawieszaj opowiadania. To jedno z najlepszych jakie czytam. Nie rób mi tego proszę :( A co do rozdziału to jest fantastyczny. Z niecierpliwością czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. prosze ! nie zawieszaj! to jedno z moich ulubionych opowiadań i bardzo kocham je czytać ! :))

    OdpowiedzUsuń
  5. http://londyyn.blogspot.com/ ZAPRASZAM ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzisiaj przeczytałam opowiadanie i jest genialne ! <3 Czekam z niecierpliwością na następny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem ciekawy co bedzie w nastepnej czesci ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zrób szybko kolejna czesc! ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. zajebiste *-*
    możesz mnie informować? @bunny_for_you :))

    OdpowiedzUsuń
  10. zayn <3 ten moment z dziewczynką ; aż włos się jeży O.O zapraszam na http://kronikizakrecenia.blogspot.com/ :D to strona z opowiadaniami, również tymi dziejącymi się w hogwarcie ;)to bd taki powrót do Świata magii, zwłaszcza dla tych, którzy spędzają wakacje w rodzinie mugoli ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Opowiadanie bardzo mi się spodobało i wolałbaym żebyś nadal je pisała słońce ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jest sens pisać! Super piszesz i dalej chciałabym czytać. ^.^

    OdpowiedzUsuń