niedziela, 15 grudnia 2013

Don't tell me that fame and money change, because it isn't - twenty fifth

Siedzieliśmy przy Nathanie do późnego wieczora. Kiedy wróciliśmy do domu było już po 23. Całkiem zapomnieliśmy o naszym pomyśle na wieczór filmowy przed wyjazdem Zayna. Zresztą nawet nie mielibyśmy czasu obejrzeć żadnego filmu. Siedząc w szpitalu i czekając aż chłopiec da kolejną oznakę życia cały czas towarzyszył nam niepokój. Co będzie później? Co jeśli nie uda nam się zatrzymać Nathana przy sobie? Co jeśli odbiorą nam go i nie będziemy mogli nic zrobić, stracimy z nim kontakt? Mimo, że staraliśmy się nie dopuszczać to siebie tych myśli towarzyszyły nam one od dłuższego czasu ukryte gdzieś w środku naszego umysłu. Żadne z nas nie chciało się do nich przyznać. Przez cały czas staraliśmy się myśleć jak najbardziej pozytywnie. Pomagała nam w tym moja mama, Alicja, rodzina Zayna, wszyscy, którzy wiedzieli o chłopcu. Nie mogliśmy mówić o nim wielu ludziom, bo znów zaczęły by się plotki. Zresztą już są. Nie ciężko zauważyć, że Malik ostatnio wiele czasu spędza w szpitalu. Co gwiazda światowego formatu może tam robić? W gazetach wymyślali tak głupie historie, że kiedy je czytaliśmy to chciało nam się jednocześnie płakać i śmiać. Niestety ludzie są naiwni i we wszystko wierzyli, a przede wszystkim sami chcieli spotkać Zayna pod szpitalem, dlatego z czasem wchodzenie głównym wejściem stało się niemożliwe. Musieliśmy błagać wręcz dyrektora szpitala, aby pozwolił nam wchodzić tylnym wejściem, nie dostępnym dla ludzi. W końcu nam się udało. Ochrona starała się rozganiać tłumy fanek, jednak one były nie ugięte. Odchodziły na chwilkę, potem wracały w jeszcze większej grupie. Personel szpitala śmiał się, że nigdy nie było takiego zainteresowania tym budynkiem, bo jak wiadomo każdy stara się unikać takich miejsc jak ognia. Nam jednak nie było do śmiechu. Baliśmy się, że któraś z fanek zrobi sobie coś, żeby za wszelką cenę dostać się do jej idola. Na szczęście na razie nic takiego się nie stało i miejmy nadzieję, że nie stanie.
Mimo, że do domu wróciliśmy bardzo późno nie mogliśmy spokojnie się położyć. Czekało nas pakowanie najpotrzebniejszych rzeczy na wyjazd chłopaka. Byliśmy tak zmęczeni, że samo znalezienie torby zajęło nam z dwadzieścia minut, a gdzie reszta. Kiedy w końcu udało nam się spakować wszystko co potrzeba zegar pokazywał 1.45.

-Ooo, akurat o tej godzinie musiałem wstać, nieźle się złożyło- powiedział Zayn i przeciągle ziewnął zamykając oczy ze zmęczenia.

-O której musimy wyjechać, żeby dotrzeć na lotnisko?- zapytałam równie zmęczona jak brunet.

-Najpóźniej za 15 minut. Do Londynu mamy ponad 3 godziny drogi samochodem.

-Więc chodźmy się już ubierać żeby nie spieszyć się zbytnio, bo jesteś strasznie zmęczony.

-Dam radę- odpowiedział i znów długo ziewnął.

-Zayn, obiecaj, że zamienimy się w połowie drogi, bo nie dasz rady sam jechać- poprosiłam go widząc jak bardzo chcę mu się spać.

-Dam sobie radę Laura, nie zamienię się- uporczywie upierał się przy swoim.

-W takim razie nigdzie nie jedziesz. Nie możesz tak prowadzić całą drogę- zatarasowałam mu drzwi, gdy chciał wyjść.

-Okej, obiecuję, że się zamienię, ale teraz mnie wypuść, bo naprawdę się spóźnimy. Odsunęłam się od wejścia i zabrałam za ubieranie. Włożyłam czarne conversy, bluzę, gdyby w razie było mi zimno, zabrałam torbę i byłam gotowa do wyjścia. Zayn wystawił samochód i zaczął wynosić walizki z domu.

-Będę tak cholernie tęsknił za tym miejscem- powiedział rozglądając się po domu po czym zamknął drzwi i wsiedliśmy do samochodu.

-To tylko kilka miesięcy, minie bardzo szybko, zobaczysz- uśmiechnęłam się zapinając pas. Po chwili ruszyliśmy. Większa połowa drogi minęła nam w milczeniu. Żadne z nas nie było w stanie nic powiedzieć. Nie tylko przez zmęczenie, ale również przez dobijającą świadomość, że znów musimy się rozdzielić.

-Za chwilę oddasz mi samochód- powiedziałam cicho spoglądając za okno. Nie umiałam spojrzeć na Zayna. Wiedziałam, że wtedy się rozkleję i nie będę mogła prowadzić, a musiałam. Zayn nie mógł jechać w takim zmęczeniu. Ja już trochę odpoczęłam.

-Chcesz się zamienić teraz? Bo ja nie mam już siły prowadzić- kiwnęłam głową i Zayn zjechał na pobocze. Zamieniliśmy się miejscami i ruszyliśmy w dalszą drogę. Została nam godzina jazdy a zegar pokazywał 4 w nocy. Do odlotu samolotu mieliśmy półtora godziny. Czas mijał nie ubłagalnie. Każda minuta zbliżała nas do rozstania. Każde uderzenie serca mówiło jak bardzo będziemy tęsknić. Każda chwila stawała się cudowną.



O 5.15 dojechaliśmy na miejsce. Staliśmy na lotniskowym parkingu czekając na przyjazd reszty. To były ostatnie chwilę kiedy jesteśmy razem. Za kilka minut każdy ma odejść we własną stronę. Zobaczymy się dopiero za kilka miesięcy.

-Laura proszę obiecaj mi, że będziesz na mnie czekać. Że nawet jeśli przez ten czas pokochasz kogoś innego, kto będzie w stanie być przy Tobie cały czas, nie zapomnisz o mnie. Że zawsze będę w Twojej pamięci jako Zayn, dzieciak, którego poznałaś w piaskownicy, nie osoba z telewizji. Że zapamiętasz mnie takiego jaki byłem na prawdę- chłopak złapał mnie za podbródek zmuszając do spojrzenia na niego. Jego oczy były pełne łez również jak moje.

-Zayn nigdy nie pokocham nikogo innego oprócz Ciebie, nawet tak nie myśl. Przetrwamy jakoś te miesiące. Potem wrócisz i wszystko będzie dobrze. Damy radę, proszę powiedz, że damy radę- mówiłam powoli tracąc go z oczu. Łzy zamazywały mi wszystko. Przyszła chwila kiedy wątpiłam we własne słowa.

-Obiecuję- chłopak przytulił mnie do siebie, a ja wtuliłam głowę w jego szyję jakby miał się zaraz rozpłynąć. Wciąż nie mogłam zrozumieć dlaczego musi mnie zostawić. Dlaczego życie zawsze mnie krzywdzi.

Siedzieliśmy wtuleni w siebie dopóki ktoś nie zapukał do naszego okna. Okazało się, że reszta zespołu dotarła na miejsce. Z trudem się od siebie oderwaliśmy i wysiedliśmy z samochodu. Staraliśmy się ukryć łzy nie chcąc za bardzo martwić reszty.

-Hej, jak się czujecie?- zapytał Louis widząc nasze zmęczone i smutne miny.

-Jest okej- Zayn uśmiechnął się sztucznie, a Louis widząc, że nic się nie dowie nie zadawał więcej pytań. Poklepał kolegę po ramieniu, mnie przytulił, a potem wszyscy ruszyliśmy do środka. Do odlotu samolotu mieli jeszcze kilka minut. Chłopcy udali się do baru, żeby coś zjeść, a my zostaliśmy w poczekalni. Usiedliśmy i czekaliśmy na odprawę. Żadne z nas się nie odzywało. Starczyło nam, że możemy siedzieć razem i nikt nam nie przeszkadza. Przed nami stało kilku ochroniarzy, którzy nie dopuszczali do nas fanek, które przypadkiem się tam znalazły. Byłam im za to niezmiernie wdzięczna.

-Zayn, musimy już iść- w końcu przyszedł ten czas, kiedy musieliśmy się pożegnać. Mieliśmy zostać sami. Mieliśmy rozstać się na długi czas. Mieliśmy być daleko od siebie. Powoli wstaliśmy z krzeseł i stanęliśmy naprzeciw siebie. Od razu się rozpłakałam. Nie byłam w stanie nic powiedzieć. Zayn przyciągnął mnie do siebie i pozwolił wypłakać cały smutek i złość. Przyjaciele i obsługa odprawy cierpliwie czekali aż się pożegnamy. My chcieliśmy przeciągnąć to w nieskończoność, ale wiedzieliśmy, że nie mamy czasu, że w końcu musimy się od siebie odsunąć. Gdy się trochę uspokoiłam zdołałam wydusić z siebie tylko trzy słowa.



-Nie zostawiaj mnie- Zayn mocniej mnie uścisnął i staliśmy tam kolejne kilka krótkich minut.

-Kocham Cię Laura, zawsze kochałem i zawsze będę- powiedział delikatnie odsuwając mnie od siebie. Podszedł do nas Niall i złapał go za rękę.

-Zayn, na prawdę musimy już iść- przytuliliśmy się ostatni raz i Malik odszedł. Przekraczając bramkę odwrócił się a potem zniknął z moich oczu.


Podeszłam do okna i czekałam aż samolot odleci. Minęło dopiero kilka minut od naszego pożegnania, a ja już potwornie tęskniłam. Wiedziałam jednak, że muszę dać radę. Dla siebie, dla Zayna, dla mamy i oczywiście dla Nathana. Potrzebował mnie.
Samolot w końcu ruszył. Przez chwilę obserwowałam jak startuję, jednak po chwili był już poza zasięgiem moich oczu. Poleciał spełniać marzenia.



________________________________________________________
nowy rozdział ta da! nie spodziewaliście się pewnie co? ja też nie, ale tak jakoś mnie wzięło i myślę kurde, 3 miesiące temu był rozdział, wypada coś napisać no i powstało takie coś. nie jestem z tego zadowolona, ale lepsze to niż nic. mam nadzieję, ze Wam się podoba. nie wiem kiedy następny, nic nie obiecuję :) miłego czytania i komentowania :)

10 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, że jednak napiszesz ten następny ;)
    A co do tego to naprawdę fajny! :))

    OdpowiedzUsuń
  2. omggggggggg! Uwielbiam twoje opowiadanie! Masz OGROMNY talent *-*
    W wolnym czasie zapraszam na mój blog: http://story--of-my--life.blogspot.com/ i na blog mojej przyjaciółki: http://never-be-well.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zostajesz nominowana do Liebster Award Blog ;) Więcej informacji znajdziesz u mnie na blogu ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. nie spodziewałam się..
    już myślałam, że zawieszony albo nie będziesz dodawała już rozdziałów..:D
    Ale przypadkiem weszłam i nowy rozdział.. <3
    świeetny. <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Popłakałam się ;-; To cudowne <3.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostałaś nominowana do Libster Award ! Więcej informacji tutaj: http://one-direction-morethanthis.blogspot.com <3

    OdpowiedzUsuń
  8. SUPER! Zapraszam do czytania, komentowania i obserwowania mojego bloga!

    http://i-want-you-to-stay-one-direction-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. We ferie powinny sie pojawic co najmniej dwa :)

      Usuń