niedziela, 18 listopada 2012

Don't tell me that fame and money change, because it isn't - tenth


Kiedy upiłam ostatni łyk herbaty John wyprostował się z dumą i spojrzał na mnie.

-No to znalazłem dla ciebie hotel. Bezpieczna okolica, nie za drogo, obiecuję, że twój były cię tam nie znajdzie, ochrona go nie wpuści, więc nie masz się czym martwić.

-John, nawet nie wiesz jak bardzo jestem ci wdzięczna. Bez ciebie nie poradziłbym sobie i pewnie wróciłabym do Bradford, a tam Daniel już na 100% by mnie znalazł.

-Nie ma sprawy, naprawdę. Cieszę się, że mogłem ci pomóc. Może teraz spakujesz swoje rzeczy i zawiozę cię tam co? Nie to, że cię wyrzucam, ale za godzinę muszę wyjść. Naprawdę przepraszam- nie rozumiałam go. Obca osoba, przychodzi do jego domu, prosi, żeby ją uratował, on pozwala się jej wykąpać i jeszcze przeprasza ją, że musi już iść? Ten człowiek był za dobry.

-Boże John nie wiem za co ty mnie przepraszasz! To ja idę się spakować w takim razie. Wracam za chwilkę- poszłam do łazienki i wzięłam to co zostawiłam przy kąpieli. Po 10 minutach byłam już gotowa.

-Możemy iść?

-Jasne- wsiedliśmy do samochodu i po 10 minutowej drodze byliśmy już przy hotelu. John wyszedł razem ze mną, bo uparł się, że musi sprawdzić czy będę bezpieczna. Przy recepcji czekało na nas dwoje potężnych ochroniarzy, z którymi mężczyzna dość zaciekle dyskutował.

-Laura, masz może zdjęcie tego chłopaka? Potrzebne jest, żeby nie dowiedział się gdzie jest twój pokój- poszukałam w tobie i znalazłam jego jedyne zdjęcie które miałam. Nie żałowałam, że je oddałam. I tak miałam zamiar je spalić. Nie potrzebowałam zdjęcia kogoś, kto usiłował mnie zabić. Po upływie kilku minut byłam już w swoim pokoju. Był jeszcze lepszy niż poprzedni. Widok z okna zapierał dech w piersi, a samo pomieszczenie było strasznie przytulne. Po rozpakowaniu swoich rzeczy poszłam wziąć długą i gorącą kąpiel. Chciałam zmyć cały dzisiejszy dzień z siebie. Po 2 godzinach przebywania w królestwie kobiet zwanym łazienką postanowiłam zadzwonić do mamy. Na pewno się o mnie martwi a w natłoku tych wszystkich spraw kompletnie zapomniałam.

-Laura?! Boże dziecko dlaczego do mnie nie dzwoniłaś?! Co się stało?! Alicja przyszła do mnie i powiedziała, że dzieję się z tobą coś złego, bo chciałaś adres jej syna, a podczas rozmowy byłaś strasznie zdenerwowana- wytłumaczyłam jej wszystko po kolei,a kiedy skończyłam rzuciła tylko krótkie: "niedługo będę" i się rozłączyła. Nie chciałam, żeby przyjeżdżała, ale nie miałam wyjścia. Położyłam się na łóżku i zaczęłam zagłębiać się w lekturze, kiedy nagle przerwał mi telefon. Nieznany numer. Trochę się przestraszyłam, jednak postanowiłam odebrać.

-Dzień dobry jestem szefem Milkshake City, czy to pani była u nas kilka dni temu w sprawie pracy?- zapytał mężczyzna po drugiej stronie. Przez to wszystko wyleciało mi to z głowy.

-Umm.. tak to ja.

-Więc proszę stawić się pojutrze o 7.00. Podpiszmy umowę i od razu rozpocznie pani pracę- nie wierzyłam w to co mówił. Dostałam się. W końcu będę zarabiać! Podziękowałam i rozłączyłam się. Teraz do szczęścia nie brakowało mi niczego, ani nikogo. No powiedzmy. Mimo tego, co działo się w ostatnim czasie nadal brakowało mi Zayna. To nie jest tak, że po jednym głupim zdarzeniu, nagle przestałam go kochać. A wręcz przeciwnie. Pokochałam go jeszcze bardziej. Teraz, kiedy wiem co on do mnie czuję rozpaczam jeszcze bardziej. Dlaczego jest tak, że jeśli dwoje ludzi się kocha nie może być razem? Dlaczego ten świat nas tak rani? Czasami zastanawiam się co ja tu robię. Komu jestem potrzebna. Po co Bóg każe męczyć mi się w tym syfie? Przecież nikt nie płakałby po mojej śmierci. Już nie raz nie dwa miałam myśli samobójcze, ale zawsze coś mnie powstrzymywało. Może wiara w to, że kiedyś będę szczęśliwa z Zaynem? Sama nie wiem, ale dziękowałam tej "magicznej" sile, która mnie powstrzymywała za każdym razem. Chociaż teraz to sama nie wiem czy powinnam być jej wdzięczna, czy powinnam ją nienawidzić. Ostatnie dni były dla mnie koszmarem. Po przylocie do Londynu myślałam, że będzie jak w bajce. Że moje życie w końcu nabierze kolorów. Myliłam się i to bardzo. Nie chciałam tego wszystkiego, ale tak się stało. Cóż trzeba przeżyć. Każdy ma chwilę załamania, ale po to, żeby później ruszyć do przodu ze zdwojoną siłą czyż nie? Taką miałam nadzieję. Takie rozmyślenia doprowadziły do tego, że nim się zorientowałam była 2 w nocy. Przebrałam się w piżamę i zasnęłam jak niemowlę. Kiedy obudziłam się rano w moim pokoju ktoś był. Wystraszyłam się mimo, że wiedziałam, że Daniel nie może tu wejść. Po woli, cichutko poszłam do łazienki z której dobiegły odgłosy i odetchnęłam z ulgą. Okazało się, że przyszła posprzątać w pokoju. Wróciłam do "sypialni" i z szafy wygrzebałam pierwsze lepsze ciuchy. Ubrałam się, zrobiłam lekki makijaż i poszłam do bufetu coś zjeść. Nie chciałam nigdzie wychodzić, żeby znów nie spotkała mnie niemiła niespodzianka. Jutro miałam iść do pracy po raz pierwszy i chciałam mieć dobry humor. Po śniadaniu wróciłam do domu. Dla zabicia czasu wzięłam się za lekturę, a później włączyłam laptopa. Oczywiście moje interakcje szalały. Przejrzałam je i wybrałam kilka na które odpowiedziałam. W tym nawale wiadomości znalazłam też kilka od
Malik'a. W każdy prosił, żebym się z nim skontaktowała, powiedziała, gdzie jestem. Odpisałam mu.

"Zayn wybacz, ale nie mogę do ciebie zadzwonić. Nie martw się o mnie, jestem bezpieczna. Żyj spokojnie i zapomnij o mnie xx"

Odpowiedź dostałam prawie natychmiast.
"Laura, dobrze wiesz, że nie zapomnę o tobie! Wiem, gdzie jesteś-lokalizacja. Jutro przylatuję do ciebie, tylko powiedz mi w którym hotelu jesteś! Zadzwoń do mnie!"

Nie wierzyłam we własną głupotę. Zamiast wyłączyć lokalizację ja ją zostawiłam. Pokazało mu się, że jestem w Londynie. Jutro ma przylecieć. Nie wierzę. Musiałam do niego zadzwonić, nie miałam innego wyjścia.

-Zayn posłuchaj mnie, nie możemy się teraz spotkać. Nie jesteś tutaj bezpieczny. Najlepiej wcale nie przyjeżdżaj. Proszę cię Zayn, to dla twojego dobra.

-Przylatuję i koniec! Nie obchodzi mnie teraz bezpieczeństwo! Laura proszę porozmawiaj ze mną w końcu, daj mi to wszystko wytłumaczyć! Laura!- sama nie wiedziałam co zrobić.

-Dobra, ale tylko jedno spotkanie. Jutro o 18.00 koło Milkshake City. Przyjdź po mnie do pracy, pójdziemy się przejść, albo wrócimy do hotelu- powiedziałam szybko i się rozłączyłam. Bałam się. Bałam, że Daniel znów nas znajdzie, że znów będzie chciał zabić. Ale teraz nie było już odwrotu. Musiałam się z nim spotkać. Nie wiedziałam o czym myśleć, dlatego postanowiłam zadzwonić do Alicji.

-Hej Alicja, co u ciebie słychać?- zapytałam starając się nie dać po sobie poznać, że prawie płaczę.

-No cześć skarbie, u mnie wszystko w porządku, a u ciebie?

-Też jest okej, twój syn znalazł mi hotel i właśnie siedzę i się nudzę.

-Laura co się dzieje? Przecież widzę, że nie jest dobrze.

-Nic się nie dzieję, naprawdę.

-Lauraa..- wiedziałam, że muszę jej powiedzieć.

-No dobrze. Umówiłam się z Zaynem, mamy się spotkać jutro o 18.00, a ja się boję, że znów się coś stanie, że Daniel nas znajdzie, że zrobi krzywdę. Naprawdę się boję- rozpłakałam się. To co mówiłam było prawdą. Bałam się cholernie.

-Skarbie będzie dobrze, zobaczysz. Zayn to silny chłopak, poradzi sobie z Danielem. A po drugie on was nie zaatakuję, kiedy będziecie wśród ludzi, nie jest do tego zdolny.

-Naprawdę tak myślisz?

-Naprawdę. On tylko udaję, że jest zły kiedy jesteście sami, ale kiedy będzie wokół was pełno ludzi nie odważy się nic wam zrobić. Pewnie nawet nie przyzna się, że wasz zna.

-Mam nadzieję. Dziękuję, że we mnie wierzysz. Wiesz co ja już muszę kończyć- pożegnałam się z nią i zaczęłam zastanawiać czy faktycznie ma rację. Z tego co mówiła wywnioskowałam, że najlepiej kiedy będziemy w miejscu, które jest zatłoczone. Miałam już plan.
______________________________________________________________________
wybaczcie długie czekanie i spieprzoną końcówkę. nie mam weny :(( mam nadzieję, że tym razem uda się zdobyć 10 kom. do następnego :3

9 komentarzy:

  1. no szkoda, że taki krótki :> no ale czekam na następny rozdział a no i ten jest boski ciekawi mnie czy ten Daniel jeszcze będzie w życiu Laury mam nadzieje, że się od niej odczepi. ;d
    zapraszam do mnie : http://1d-zakazanamilosc.blogspot.com/
    założyłam nowego bloga opowiadanie z 1D , wejdź a może cię zaciekawi : http://rememberhowmuchitmeanttoyou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział boski. Nie mogę się doczekać następnego, czyli spotkania Laury i Zayna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham to jak piszesz! Kocham tego bloga! Mam nadzieje , że Laura będzie w końcu szczęśliwa z Zaynem. A szczerze na początku bardzo lubiłam Daniela ale teraz jest zwykłym dupkiem.
    Zapraszam do siebie na prolog ! xx http://truefriendshipandmaybelove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. jejuuu jak zwykle cudowne! <3 moj ty geniuszu! :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Pisz dalej świetnie jest :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Zostałaś nominowana do LIEBSTER AWARD , szczegóły u mnie : http://truefriendshipandmaybelove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. stworzyłam coś nowego. Zajrzysz?
    ps : sorry za spam :d
    http://imnotscaredbecauseimstrong.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepraszam za spam.
    Szukam szczerych i wiernych czytelników odnośnie mojego bloga. Dopiero zaczynam a twoja opinia będzie dla mnie bardzo ważna. W głównej roli Lonnie i… tego dowiesz się wchodząc na: http://i-am-alone-onedirection.blogspot.com/
    Jeszcze raz przepraszam za spam ♥

    OdpowiedzUsuń