niedziela, 9 grudnia 2012

Don't tell me that fame and money change, because it isn't - eleventh


Wczorajszy dzień minął mi cholernie nudno. Nigdzie nie wychodziłam. Wolałam zostać w domu i pomyśleć o tym co spotka mnie pierwszego dnia w pracy i jak będzie wyglądało moje spotkanie z Zaynem. Obmyśliłam plan. Umówiłam się z nim na 18.00 koło MSC więc o tej godzinie zapewne będzie dużo ludzi. Postaramy się wmieszać w tłum, może nikt nie rozpozna Zayna. Mam nadzieję. Nawet gdyby fanki go poznały nie byłoby tak źle. Gorsze gdyby tłum rozwrzeszczanych dziewczyn przyciągnął uwagę Daniela, który zapewne będzie czaił się w okolicy żeby mnie dopaść. Modliłam się, żeby tak nie było.
Ustawiłam sobie budzik na 5.30 rano, żeby móc się spokojnie wyszykować do pracy. Od razu wstałam z łóżka, bo była tak podekscytowana tym dniem, że nie sposób było się ociągać. Pospiesznie ubrałam uszykowane wcześniej ciuchy i zbiegłam na śniadanie. Byłam gotowa kilka minut po 6. "To mój rekord" pomyślałam. Nie miałam co robić, więc zaczęłam czytać książkę. Kiedy skończyłam zegarek wskazywał 6.40. Postanowiłam już iść mimo, że miałam blisko. Nie chciałam się spóźnić już w pierwszym dniu pracy. Zakluczyłam pokój, a klucz dałam recepcjonistce na wszelki wypadek. Znając moje zdolności zgubiłabym go od razu. Po 10 minutach stresującej drogi byłam już w lokalu. Wszyscy pracownicy potraktowali mnie ciepło i otwarcie. Poczułam, że ta praca będzie najlepszą pod słońcem. Równo o 7.00 szef zawołał mnie do swojego gabinetu.

-Pani Laura jak się domyślam tak?

-Tak to ja. Miałam podpisać dzisiaj z panem umowę.

-Tak tak, pamiętam. Proszę chwilkę poczekać- wyszedł z gabinetu, a ja siedziałam jak na szpilkach. Strasznie się denerwowałam. Była to moja pierwsza praca, więc chciałam zrobić jak najlepsze wrażenie. Szef przyszedł po 15 minutach z plikiem kartek w ręku.

-Proszę podpisać tutaj, tutaj i tu- podpisałam w miejscach, które mi wskazał i już chciałam wychodzić, kiedy mnie zatrzymał.

-Proszę zgłosić się do Dominici, ona da pani strój do pracy i pokaże co i jak- uśmiechnął się do mnie, a ja to
odwzajemniłam. Wyszłam z gabinetu i nerwowo zaczęłam rozglądać się po pracownikach. Dominica. Skądś nam to imię. Chwilkę się zastanawiałam aż w końcu przypomniało mi się, że to ona powiedziała mi, że nią mam się martwić, że szef mnie przyjmie. W końcu ją znalazłam. Chociaż właściwie nie było trudno. Jako jedyna w tym towarzystwie wyróżniała się nietypową fryzurą-dredami.

-Eee... cześć... szef kazał mi się do ciebie zgłosić.. miałaś mi dać strój czy coś tam..- mówiłam lekko speszona.

-Oo hej! Właśnie na ciebie czekałam. Chodź na zaplecze przebierzesz się i wszystko ci pokaże- poszłam niepewnie za nią.

-A właśnie miałam zapytać, ale zapomniałam. Ty mówiłaś mi, że będziesz pracować na popołudniu, więc dlaczego dzisiaj jesteś rano?- zapytała kiedy udało mi się w końcu złożyć ten głupi strój.

-Właściwie to sama nie wiem. Kazano mi się stawić dzisiaj na 7.00, więc tak zrobiłam. Na razie nie chodzę do szkoły, więc właściwie nie ma różnicy czy na rano czy na popołudniu- odpowiedziałam jej uśmiechając się cały czas.

-Aha. Rozumiem- odparła zamyślona.


-Przepraszam, że pytam, ale skoro ty pracujesz rano to jak chodzisz do szkoły? Popołudniami czy jak?

-Ja nie chodzę do szkoły. Rzuciłam ją kiedy miałam 16 lat. Teraz tego żałuję.

-Przepraszam nie wiedziałam.

-Nic się nie stało. Chodź pokaże ci zaplecze, a później nauczę obsługiwać kasę- pociągnęła mnie za sobą i zaczęła pokazywać gdzie co leży. Trochę trudno było się w tym na początku połapać, ale później już wiedziałam mniej/więcej gdzie mam iść. Obsługa kasy też nie była taka trudna. Do 12.00 czas mijał mi bardzo wolno, jednak później zaczął gnać jak szalony. "*To dziwne, ale kiedy człowiek czegoś się boi i oddałby wszystko, byle tylko spowolnić upływ czasu, czas ma okropny zwyczaj przyspieszania swego biegu." Ooo tak. Zupełnie się z tym zgadzałam. Tylko pewnie teraz pojawi się pytanie czego się bałam. Bałam się spotkania z Zaynem. Nie wiedziałam co przyniesie los. Nie chciałam, żeby cokolwiek mu się stało. Zanim się obejrzałam była już 16.30.

-Za godzinę kończymy tak?- zapytałam Adama, który był najbliżej mnie.


-Tak, chyba, że szef każe zostać nam dłużej, ale na to się na razie nie składa.

-To dobrze- powiedziałam tak jakby do siebie. Szczerze to wolałabym zostać w pracy do jutra niż iść na to spotkanie. Ale musiałam. Chciałam w końcu to wszystko wyjaśnić. Chciałam, żeby Zayn miał spokojne życie. Beze mnie. Półtora godziny później czekałam już na Malik'a. Usiadłam przy stoliku, przy oknie, żeby widzieć kiedy będzie szedł. Spodziewałam się tłumu fanek, jednak niczego takiego nie zobaczyłam. Po 30 minutach zaczęłam się trochę denerwować. Po co się ze mną umawiał skoro nie chcę przyjść? Kiedy minęły 3 kwadranse, a jego nadal nie było wyszłam z lokalu i poszłam go szukać. Właściwie to sama nie wiedziałam gdzie mam iść. Bo skąd miałam wiedzieć z której strony on przyjdzie? Kręciłam się bez celu koło Milkshake City w nadziei, że w końcu się pojawi. W końcu on zawsze miał tendencję do spóźniania się. Chodziłam tak jeszcze przez 15 minut, aż w końcu książe raczył się pojawić.

-Spóźniłeś się godzinę. Masz szczęście, że nie mam dzisiaj nic do roboty, bo nie zastałbyś tu nikogo- mówiłam oschle nie patrząc na niego. Miałam straszną ochotę rzucić mu się na szyję, ale nie mogłam tego zrobić. Nie teraz. Nie dzisiaj.

-Przepraszam Laura, ale samolot się spóźnił. Przyleciałem jak najszybciej mogłem.

-No już dobrze dobrze. Mów szybko po co chciałeś się spotkać.

-Ale może wejdziemy do środka co? Chyba, że chcesz stać na tym zimnie.

-No dobra to chodź- złapałam go za rękę i pociągnęłam w stronę wejścia. Kiedy go tak trzymałam czułam jakby stado motyli w moim brzuchu właśnie obudziło się do życia. Mimo, że bardzo mi się to spodobało, nie chciałam dać po sobie poznać, że coś się dzieję.

-Ślicznie dzisiaj wyglądasz- powiedział Malik kiedy złożyliśmy sobie zamówienie.

-Daruj sobie te komplementy co Zayn? Mów szybko co chciałeś ode mnie, bo spieszy mi się.

-Przed chwilą mówiłaś, że i tak nie masz nic do roboty.

-Tak mówiłam? Ah przepraszam. Więc mam dużo zajęć pasuję? Teraz gadaj, bo zaraz stąd wyjdę- nie chciałam być dla niego aż tak nie miła. Bolało mnie, że muszę odzywać się do niego w taki sposób, ale nie miałam innego wyjścia. Za wszelką cenę starałam się na niego nie patrzeć, ale to było trudne. Zwłaszcza wtedy kiedy złapał mnie za rękę.

-Laura powiedz mi jedno. Dlaczego nie chcesz ze mną być?  Co ja takiego zrobiłem? Wiem, że zachowałem się okropnie kiedy tak nagle cię zostawiłem, ale nie miałem innej możliwości. Wybacz mi proszę. Daj mi szansę. Wiem, że ty też mnie kochasz...

-Skąd ty możesz wiedzieć co ja do ciebie czuję?! Siedzisz w moim mózgu czy co?!- wybuchnęłam. Sama nie wiem dlaczego mnie tak poniosło.

-Myślisz, że ja jestem ślepy? Myślisz, że nie widzę jak na mnie patrzysz? Jak się zachowujesz po wpływem mojego dotyku? Myślisz, że ja nic nie wiem?

-Zayn.. ja..

-Tak wiem. Ja ciebie też kocham. Ale teraz powiedz mi jeszcze jedną rzecz. Dlaczego nie chcę dać mi szansy. Przecież to twoje marzenie.

-To nie jest takie proste jak myślisz.

-Dlaczego niby nie?

-Bo ja się boję. Boję się o ciebie. Już zapomniałeś co wydarzyło się niedawno? Jak spłonęły nasz wspomnienia?

-Oczywiście, że zapomniałem. A jeśli chodzi o Daniel'a to przecież on dał już spokój.

-Może tobie dał, ale nie mi. Niedawno napadł mnie w hotelu. Przez to musiałam się przenieść do innego. Ja się boję- stało się to czego najbardziej nie chciałam. Rozpłakałam się. Przed nim. Nie umiałam tego powstrzymać. To było za silne.

-Laura przy mnie nie musisz się niczego bać. Chodź tutaj- wtuliłam się w niego i poczułam jak za starych dobrych czasów. Poczułam, że odzyskałam przyjaciela.

*Harry Potter i Czara Ognia
_________________________________________________________________________________
po długich oczekiwaniach rozdział w końcu się pojawił. mam nadzieję, że się podoba :)

12 komentarzy:

  1. Rozdzial świetny ale krótki. w końcu zaczyna się coś układać między Laurą i Zaynem. oni muszą być razem a Daniel niech się odczepi

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale słodko na koniec ;) Świetny rozdział , niech im się w końcu ułozy ;D

    zapraszam do mnie :
    http://letmeloveyou1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Wreszcie! Tak się cieszę na ten rozdział!
    Jest megamegameaga! A końcówka? awwww *o*
    Więcej Laury i Zayna prosze! <3
    http://truefriendshipandmaybelove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny rozdział. Laura i Zayn - nareszcie powoli się układa. Czekam na nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  5. »Spam«
    Założyłam nowego bloga, serdecznie zapraszam :*
    http://celebritylovelife.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapraszam na prolog tu :
    http://nightmare-becomes-a-beautiful-dream.blogspot.com/
    I 24 tu :
    http://your-life-your--voice-1d.blogspot.com/
    Przepraszam za spam !

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepraszam za spam.
    "-Masz może jeszcze jednego - Skierowałam swój wzrok na mężczyznę trzymającego w ustach papierosa. Zaciągał się."
    Serdecznie zapraszam na już czwarty rozdział z perspektywy Megan, na blogu -> http://everythingyoueverchange.blogspot.com/ Mam na dzieję, że wyrazisz swoją opinię w komentarzu oraz jak Ci się spodoba to zaobserwujesz -Vicky <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Zostałaś nominowana do Libster Award na http://existsonlyforyou.blogspot.com/2012/12/libster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  9. [SPAM]
    http://onedirection-opowiadaniee.blogspot.com/ - jeśli interesuje cię historia chłopców z 1D wpadaj do mnie + mile widziany komentarz <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Cześć! Nominowałam twojego bloga do Liebster Award! Wejdź na www.blogdirectionerki.blogspot.com i poznaj pytania! Pozdrawiam, Princess :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Boski rozdział! Czekam na następny! Zapraszam na mojego bloga http://notidealbutmylife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Szczerze mówiąc dopiero trafiłam na ten blog, ale jestem zachwycona :D Zapraszam do siebie ;) http://everythingiwantnothingineed.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń